Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lifestyle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lifestyle. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 stycznia 2018

Jak tanio podróżować? Sposoby na tanie wakacje

Sandra
tanie wakacje

- Sandra, ale Ci zazdroszczę, też chciałbym tak podróżować...

- No to podróżuj
- Jak będę mieć hajs to zacznę

Także no. Ile to już razy słyszałam jak moi znajomi snują marzenia o podróżach, a gdy tylko zachęcę ich do działania bronią się faktem, że funduszy brak, że życie studenckie, trochę bida i skoro nie ma na piwo to tym bardziej na zwiedzanie Rzymu.

I co tu zrobić? Ograniczać swoje eskapady do tych palcem po mapie, czy ogarnąć się, zarobić kilka groszy i uświadomić sobie jeden ważny fakt:

Możesz podróżować tanio

Na pytanie, które ma rekordową liczbę zapytań  "Jak podróżować za darmo?"
Odpowiadam - Nie da się, nic nie ma za darmo. Czy jak to się u nas mówiło, za darmo można dostać tylko w mordę.

Owszem, niektórzy wyruszają szukać przygody bez pieniędzy, ale ostatecznie aby ją kontynuować po drodze w jakiś sposób muszą zdobyć środki. Jednak to, że za darmo nie można, nie jest wymówką dla rezygnacji z podróżowania. W dzisiejszych czasach tanich lotów, couchsurfingu czy aplikacji z promocjami wycieczki nie są już rozrywką zarezerwowaną dla bogaczy.

Mam już za sobą kilka krótszych i dłuższych podróży, sporo błędów na których się nauczyłam i sporo wniosków, których wysnucie ułatwia mi podróżowanie teraz. Postanowiłam więc zebrać rady, które chętnie przekazałabym Sandrze z przeszłości, aby zaoszczędzić - jej stresu i oczywiście pieniędzy.

Jak samodzielnie zorganizować tanie wakacje?


1. Planuj z wyprzedzeniem

Spontan jest super i przybijam piąteczkę wszystkim osobom, które o północy potrafią wpaść na pomysł o wyruszeniu w świat i rano być już w drodze w nieznane. Albo chociaż na S7, pędząc do Radomia. Zdarzyło się i mi, ale raczej na mniejszą skalę i krótszy dystans (trochę dalej niż Radom), bo na więcej zawartość kieszeni w danym momencie nie pozwalała.

Szukając lotów z dużym wyprzedzeniem, możemy znaleźć okazyjne oferty i za lot w dwie strony zapłacić mniej niż 100 czy 50zł. Korzystaj z wyszukiwarek lotów takich jak skyscanner.pl - umożliwiają sprawdzenie jak ceny rozkładają się w różnych miesiącach bądź po prostu sugerują najtańszy miesiąc. Polecam też portal fly4free.pl - autorzy  na bieżąco wynajdują dla nas super oferty.

Jeden haczyk - niektóre ceny są tak niskie, bo lot odbędzie się za trzy albo sześć miesięcy, więc trzeba sobie wszystko dość wcześnie zaplanować. Moja rada? Jeśli widzisz super okazję, kup bilet! Jeżeli nie masz pewności, że w danym terminie podróż będzie niemożliwa, zaryzykuj. Świadomość, że lot jest już zarezerwowany zmotywuje Cię do uzgodnienia urlopu, czy ustawienia swojego planu tak, aby podróż się odbyła. 


2. Korzystaj z darmowych atrakcji turystycznych, zwiedzaj muzea bezpłatnie

Zwiedzać możesz za darmo! Wiele miast oferuje nieodpłatny wstęp do większości muzeów (np. Paryż, dla obywateli UE poniżej 26 roku życia bądź Londyn) lub wstęp na zasadzie "zapłać co łaska" popularny w Nowym Jorku - muzeum sugeruje cenę, ale to od Ciebie zależy ile zapłacisz. Jeżeli możesz dać tylko dolara czy dwa, nikt krzywo na Ciebie nie spojrzy.

W wielu krajach muzea oferują darmowy wstęp raz w miesiącu (znów Paryż, dla osób spoza UE i tych powyżej 26 roku życia) lub tygodniu (np. muzea w Madrycie, Barcelonie)

W dni darmowego wstępu może być tłoczno! Przyjdź 30-60min wcześniej i zajmij miejsce, lub bądź pierwszy w kolejce. Wtedy masz pewność, że wejdziesz  do środka i nie zabraknie Ci czasu na zwiedzanie.

Będąc w Madrycie, zaplanowałam zwiedzanie Prado na piątkowy wieczór (muzeum oferuje darmowy wstęp od godziny 18) Na miejsce dotarłam chwilę po 18, trochę za późno - kolejka ciągnęła się dookoła muzeum i mimo długiego czekania nie udało mi się już wejść.

Jeżeli chcesz poznać historię miasta i usłyszeć kilka ciekawostek z nim związanych, wybierz się na pieszą wycieczkę z przewodnikiem! "Free walking tours" znajdziesz w prawie każdym mieście będącym destynacją turystyczną. Prowadzone są w języku angielskim, trwają zwykle około 2h i działają na zasadzie "zapłać ile chcesz" - Ja je uwielbiam! Póki co ludzie którzy mnie oprowadzali byli młodzi i pełni pasji, a o historii mówili w mega ciekawy i lekki sposób!

Jeżeli atrakcje które Cię interesują są odpłatne i nie ma możliwości zobaczenia ich za darmo, poszukaj informacji o pakietach turystycznych albo kartach, które pozwalają zwiedzać taniej. W Londynie przy zakupie karty TRAVELCARD (do poruszania się po mieście) na STACJI KOLEJOWEJ (koniecznie tam, bilety kupione na stacji metra czy w punktach turystycznych nie są objęte promocją!) możecie skorzystać z oferty 2FOR1, która pozwala na zakup dwóch biletów na atrakcje (np. London Eye, London Aquarium czy Muzeum Figur Woskowych) w cenie jednego. Londyn do tanich nie należy, więc jeżeli podróżujesz w duecie, możesz w ten sposób zaoszczędzić kilka groszy.

3. Nie daj się oskubać na jedzeniu

Jeżeli nie chcesz zbankrutować na wakacjach, nie kupuj w restauracjach na starówkach czy w lokacjach typowo turystycznych. Kibicuję próbowaniu lokalnych specjałów i kontrolowanie wydatków wcale nie oznacza żywienia się w fast-foodach!
Chociaż niech pierwszy rzuci kamień ten, kto na emigracji nigdy nie skręcił do Maka!

Staraj się zbadać temat, zanim gdzieś polecisz. Jakie restauracje i knajpy polecają mieszkańcy? Jakie oferty zniżkowe udostępnia aplikacja La Fourchette / The Fork ? La Fourchette to po naszemu "widelec" - francuska apka pozwalające na rezerwacje stolika w restauracji z dużymi zniżkami - każda knajpa ma swoje zasady na jakich udziela promocji, zazwyczaj musisz wybrać przynajmniej przystawkę + danie główne, lub danie główne + deser. Naprawdę się opłaca! Póki co Widelec działa w 10 krajach, w tym 9 europejskich.

Będąc w Madrycie zauważyłam, że większość restauracji w ciągu tygodnia (poza weekendami) oferuje promocyjne lunche za około 10 euro - w cenie przystawka, danie główne, deser i coś do picia. Wiedząc o tym, można poprosić o "menu dnia" czyli okrojoną ofertę właśnie w tej cenie i oszczędzić w podróży.

4. Nie bój się hostelu albo... cudzej kanapy

Skuszony wyjątkowo niską ceną biletu decydujesz się na lot. Duma Cię rozpiera - w końcu po długich poszukiwaniach odkryłeś super okazję! Podekscytowany nie chcesz czekać, więc od razu bierzesz się za szukanie hotelu i tutaj... cóż, ekscytacja opada. To tak drogo? I co teraz zrobić?

Przede wszystkim - nie nastawiaj się tylko na hotele! Tańszą, a czasem nawet przytulniejszą opcją, może być airbnb.pl - jest to serwis który umożliwia udostępnienie swojej kanapy, pokoju czy pustego mieszkania pod wynajem turystom.

Minusy? Lokale udostępniane są przez właścicieli prywatnych, więc czasem tydzień bądź dwa po rezerwacji możemy dostać informację, że pokój jednak nie będzie dostępny bo córka wcześniej wróciła z Ameryki. Pieniędzy nie stracisz, ale pewność, że masz gdzie spać od momentu kliknięcia "rezerwuj" to jednak komfort.

Rejestrując się na stronach booking.com albo airbnb.pl za pomocą zapraszającego możesz zaoszczędzić:
105zł poprzez airbnb [KLIK] lub 50zł przez booking [KLIK] 
Oczywiście linki którymi się dzielę są wyprowadzone z mojego konta, więc w momencie kiedy Ty zyskasz, ja również :) Później możesz dzielić się linkiem ze swoimi znajomymi i... oszczędzać na podróżach.

Jeszcze taniej? Spróbuj hostelu! Rezerwacja pokoju prywatnego z jednym czy dwoma łóżkami zwykle w ogóle się tam nie opłaca, ale sale sypialniane nie są takie straszne, jak je malują! To świetne rozwiązanie dla osób podróżujących samotnie, albo dla dużych grup 4+ (wtedy możecie wziąć całą salę sypialnianą dla siebie i zapłacić grosze)

Jeszcze taniej?! Albo może za darmo? Pozostaje Couchsurfing! Couchsurfing to korzystanie z czyjejś kanapy, łóżka, pokoju czy kawałka podłogi bez opłat.
Osoby które udostępniają swoje mieszkania couchsurferom są zwykle bardzo otwarte na zawieranie nowych znajomości, chętnie dzielą się wiedzą o swoim kraju/mieście i mogą być świetnym towarzystwem w trakcie zwiedzania albo przy porannych pogawędkach w kuchni.


Pamiętaj aby zabrać dla swojego hosta (czyli osoby, która udostępnia Ci miejsce noclegowe ) jakiś upominek z naszego kraju. Coś słodkiego, pocztówkę, flagę, butelkę alkoholu czy co Ci tam do głowy przyjdzie. Taki mały gest to dobry sposób na podziękowanie za uprzejmość.



5. Zredukuj bagaż do niezbędnego minimum

Tanie linie lotnicze oferują loty w niskich cenach, ale za bagaż rejestrowany czasem liczą więcej, niż za sam lot. Takie życie! Jeżeli lecisz gdzieś na weekend, czy nawet na kilka dni, spakuj się w walizkę podręczną. Można! (Uwierz mi - skoro ja potrafię, to Ty tym bardziej)

 - Nie pakuj ręcznika, jeżeli wynajmujesz pokój w hotelu
 - Pełnowymiarowe kosmetyki zastąp miniaturkami (lub przelej je do specjalnych zestawów 100ml buteleczek podróżnych)
 - Ciuchy ogranicz do minimum, to co jest najcięższe lub zajmuje najwięcej miejsca, załóż na siebie
 -  NIE PAKUJ NIEPOTRZEBNYCH GŁUPOT

Jeżeli wybierasz się gdzieś na długo, albo tak jak ja, nie jesteś pewien kiedy wrócisz albo o ile pór roku zahaczysz i musisz zabrać ze sobą naprawdę (pewnie potrzebujesz mniej niż "naprawdę") dużo rzeczy staraj się nie przekroczyć dozwolonej wagi (zwykle 20-23kg)

 Ale jeżeli wiesz, że będziesz mieć więcej i serio nie potrafisz ograniczyć bagażu (Sandra podróżuje - edycja 2012), wykup drugą walizkę - nie musisz jej w rzeczywistości posiadać.

Wykupienie drugiej walizki zazwyczaj jest DUŻO tańsze niż zapłacenie za nawet 2kg nadbagażu na lotnisku. Wiele linii zezwala na łączenie wykupionego bagażu, dopóki jedna walizka nie przekracza dozwolonych ogólnie 32kg.

Ale serio, zmieścisz się w 23. Zaczęłam od podróży na kilka miesięcy z dwoma wypchanymi walizami, dzisiaj latam na zasadzie "kiedyś wrócę, nie wiem kiedy" i mieszczę się w jedną.

6. Zabierz przekąskę na lotnisko

Jeżeli Twój budżet jest ograniczony, zamiast płacić majątek za kanapkę w samolocie albo lunch na lotnisku, lepiej zaoszczędzić kilka groszy i zjeść jakiś lokalny przysmak w miejscu, do którego zmierzasz.

O ile wodę musisz kupić po przejściu przez kontrolę bezpieczeństwa, nikt nie zabrania Ci zabrać do samolotu jedzenia. Dotarcie na lotnisko, odprawa, security control, boarding, lot, odebranie bagażu, kolejna podróż z lotniska - wszystko to może zabrać trochę czasu, a Ty zapewne zgłodniejesz. Bądź na to przygotowany - zamiast kupować jedzenie na lotnisku, miej ze sobą kanapkę, coś do przegryzienia.

7. Uważaj na koszt internetu

Korzystanie z transmisji danych podczas pobytu za granicą, może być brutalnie kosztowne. Za 1MB danych na terenie krajów 2-3 strefy (kraje europejskie poza UE oraz Turcja) zapłacisz nawet 30-40zł. Auć.

Od połowy czerwca 2017  zmieniły się zasady opłat za roaming na ternie Unii Europejskiej co może oznaczać zdecydowanie tańsze korzystanie z internetu. Zanim jednak ochoczo włączysz tryb danych komórkowych będąc za granicą, zorientuj się jak rozlicza to Twój operator

W moim wypadku - za korzystanie z telefonu i małej (serio małej, ale wystarczającej dla mnie) ilości internetu na terenie UE płacę tyle, co w Polsce. To obniża koszt wycieczki, bo po co kupować nową kartę za granicą (tu ceny są znacznie wyższe) jeżeli będę gdzieś tylko kilka dni?

Zakup karty to rozsądne rozwiązanie gdy opuszczasz Europę na dłużej. Na innych kontynentach ceny za usługi naszych operatorów mogą być dużo wyższe niż nowa, lokalna karta. 

Najlepsze rozwiązanie aby zaoszczędzić? Staraj się ograniczyć użycie internetu, albo łącz się tylko  przez sieć Wi-Fi. Ponieważ zaczęłam podróżować po Europie grubo przed tym, zanim wprowadzono te przyjazne zmiany, przyzwyczaiłam się do kompletnego braku internetu w podróży. Można? Można.

8. Sprawdź czy korzystanie z karty się opłaca


Przed podróżą sprawdź jakie opłaty Twój bank nalicza za korzystanie z karty za granicą. Jak wysoka będzie opłata za przewalutowanie? Ile będzie Cię kosztować wyjęcie pieniędzy z bankomatu? Chociaż noszenie gotówki może być kłopotliwe, a karty to wygodne rozwiązanie, używanie ich poza Polską nie zawsze jest korzystne.

Jeśli chcesz zabrać więcej gotówki zacznij wymieniać pieniądze wcześniej, lub śledź kursy walut.

Kiedy zauważysz, że euro jest tanie, wymień pieniądze "na zapas" - wymieniając je sporo wcześniej, przed wyjazdem nie będziesz czuć się obciążony dodatkowymi kosztami - gotówka będzie już na Ciebie czekać! Oszczędzisz sobie też nerwów, jeżeli kurs podskoczy akurat przed podróżą.

Zabierając ze sobą gotówkę, zapamiętaj również dwie złote zasady:
 1. Nie trzymaj wszystkich pieniędzy razem! Nie chcesz stracić wszystkiego jeżeli przez nieuwagę zgubisz portfel, lub gdy ktoś Cię okradnie.
 2. Nigdy nie wkładaj gotówki do rejestrowanego bagażu. Walizki lubią się czasem zgubić, szczególnie na lotach z krótkim transferem. Nie wiesz też, kto może mieć dostęp do Twojego bagażu.

9. Nie każdy bilet dla turysty się opłaca

Poświęć trochę czasu aby zapoznać się z informacjami o transporcie miejskim. Nie zawsze karty i bilety przeznaczone dla turystów (jak np. Paris Visite Travel Pass) są opłacalne. Spójrzmy na przykład paryskiej karty:
W najtańszej wersji bilet jednodniowy dla osoby dorosłej kosztuje 12. Normalny bilet t+ na jeden przejazd kosztuje 1,90, ale możesz kupić pakiet 10 biletów za 14,90 - Paryż to bardzo małe miasto, możesz na spokojnie przejść je wzdłuż i wszerz - poradzisz sobie korzystając z metra 2 max 4 razy dziennie, a w takim wypadku pakiet biletów starczy na na 2-3 dni. Taniej?

Można jeszcze taniej - zamień metro na rower miejski albo spaceruj! Opcja dużo zdrowsza i (masz moją gwarancję) warta widoków!

Sprawdź również ile kosztuje dojazd z lotniska do centrum. Niektóre lotniska znajdują się daleko od miasta i nie zawsze możesz na nie dojechać metrem czy pociągiem. Szukaj w internecie ofert busów które kursują między centrum a lotniskiem. Zwykle ceny przejazdu nie sa wysokie, autobusy wygodne, a pieniądze oszczędzone na taksówce pewnie starczą na konkretny posiłek dla dwóch osób.

10. Pij wodę z kranu

Zamiast rozpisywać się dlaczego warto pić wodę z kranu, zwrócę tylko uwagę na aspekt ekonomiczny. Z reguły piję całkiem dużo wody, do około 2,5 litrów dziennie. Gdy podróżując spędzam cały dzień poza domem, raczej nie wychodzę rano z dwoma litrami w plecaku - to byłaby dość ciężka droga. Uznajmy, że w moje torbie wyląduje typowa, półlitrowa butelka. Aby zaspokoić pragnienie w ciągu dnia, po drodze będę musiała kupić jeszcze 4 no albo chociaż 3 butelki. Na zachodzie Europy, głównie w lokacjach turystycznych, koszt jeden małej butelki wody może sięgnąć nawet 1 euro. 4 butelki, 4 euro, ok 17zł, a przy tygodniowych wakacjach nawet 119zł. Sporo?

Może nie we wszystkich, ale na pewno w większości Europejskich miast czy w USA kranówka jest DOBRA. Zachęcam do przestawienia się - to dobre dla naszych kieszeni i dla środowiska.

ALE UWAGA! Spędzając wakacje w krajach słabo rozwiniętych, trzymajcie się z dala od wody kranowej! Jakość pozostawia dużo do życzenia i jej spożywanie kranówki może być tam niebezpieczne. Pamiętajcie aby w egzotycznych lokacjach kupować wodę butelkowaną, najlepiej kiedy korek jest ofoliowany - wtedy mamy pewność, że jest bezpieczna do picia.

W krajach gdzie jakość wody jest wątpliwa miej na uwadze, aby nie myć nią warzyw i owoców. Do mycia zębów korzystaj z przegotowanej wody (lub butelkowanej), a zamawiając napoje w mieście poproś aby nie dokładano do nich lodu.

11. Znajdź alternatywę dla samolotu

Jeżeli przemieszczasz się pomiędzy krajami, samolot (zawsze) jest najwygodniejszą i (no nie zawsze) tanią formą podróży. Jeżeli ponad komfort liczy się dla Ciebie obniżenie kosztów wycieczki, sprawdź cenę przejazdu busem. To rozwiązanie sprawdza się przy podróżach na obszarze jednego kraju (np. busy są tańsze od pociągów w Hiszpanii, a różnica w czasie podróży nieznaczna) lub gdy odległość między krajami jest niewielka.

Podróż z Warszawy do Pragi czy Wiednia to 10-12 godzin jazdy w jedną stronę i  czasem spore oszczędności - podróż długa i trochę męcząca, ale do ogarnięcia. Sprawa jest nieco bardziej skomplikowana jeżeli ze stolicy chcemy wybrać się np. do Francji czy Włoch - i czasu szkoda i kasy też raczej nie zaoszczędzimy.

Fajnym i tanim rozwiązaniem jest BlaBlaCar.pl - "serwis łączący kierowców dysponujących wolnymi miejscami z osobami szukającymi transportu" Zależnie od kraju i popularności aplikacji możemy mieć dostęp do wielu kierowców, czyli różnych opcji godzinowych i cenowych, które zazwyczaj są niskie.

Wynajęcie samochodu/podróż samochodem sprawdzi się, jeżeli podróżujesz w większej grupie i rozkładasz koszt przejazdu na kilka osób. Podróżując solo warto szukać innych rozwiązań.

Jeszcze taniej? Mądrze zaplanuj podróż stopem - taniej się nie da!

12. Zostań królem negocjacji - targuj się!
Targi, stragany, ciągi namiotów rozstawionych przy turystycznych lokacjach, a ofercie sprzedawcy wszystko - od pamiątek, przez lokalne przysmaki, buty, "oryginalne szanelki" i cały arsenał RTV/AGD. Handlarz zapewnia nas, że cena niesamowita, że tylko dla nas i taka okazja trafia się może raz na sto lat, przy magicznym układzie gwiazd i księżycu w pełni. Otóż nie.

Targowanie się to mus, szczególnie jeżeli kupujemy w miejscach nastawionych na turystów - czyt. wszelkie targi z wyżej wymienionymi cackami. Umiejętność negocjowania cen pozwoli Ci sporo zaoszczędzić.

Ale jak się targować?
Przede wszystkim bądź cierpliwy! Przespaceruj się po targu aby sprawdzić jak często te same rzeczy pojawiają się na różnych stoiskach. Gdy upatrzysz sobie jedno miejsce, poczekaj aż handlarz do Ciebie zagada. Po usłyszeniu ceny odpowiedz, że:

→ "Stasiek obok ma to samo dużo taniej"
(Będzie chciał poznać i przebić cenę Staśka)
→ "To nie jest tyle warte" 
(Zapyta Cię o Twoją propozycję - zaniż znacznie stawkę aby potem wynegocjować coś pomiędzy)
→ "Jeżeli sprzedasz to za tyle, kupujemy wszyscy" 
(Sprawdza się gdy podróżujesz w grupie i każdy zainteresowany jest zakupem)
→ "Kupię później, sprawdzę ceny na innych stoiskach" 
(Z obawy, że już nie wrócisz, zaoferuje niższą cenę)


Poza tym bądź asertywny, konkretny i uśmiechnięty! Traktuj negocjacje jak zabawę, element
wakacji. Nie bądź obrażonym bucem, jeżeli ktoś nie chce ustać na Twoją cenę. :)

* * * 
Oto moje małe kompendium wiedzy o tanim podróżowaniu, a jak Ty organizujesz tanie wakacje? Stosujesz się do powyższych punktów, czy może masz pomysły o których nie wspomniałam? Chętnie poznam inne sposoby oszczędności w podróży :)

A jeżeli potrzebujesz zachęty do podróży, oto 20 rzeczy których nauczyłam się w trakcie roku na walizkach.

sobota, 28 stycznia 2017

Czego nauczyłam się w trakcie roku na walizkach cz. II

Sandra

Ten post jest kontynuacją  listy 20 rzeczy, których nauczyłam się o podróżach w 2016 roku. Był to rok który rozpoczął się niespodziewaną przygodą i zaskakiwał mnie aż do ostatniego miesiąca. Możliwość spędzenia prawie dwunstu miesięcy poza domem, w najróżniejszych zakątkach świata okazała się wyjątkową szkołą życia.


11. Miejsce w którym rozpocząłeś podróż, nie musi być Twoim miejscem na ziemi
Podróżując orientujesz się, że może niekoniecznie musisz mieszkać tam, gdzie się urodziłeś czy wychowałeś. Zaczynasz podważać swoje domyślne miejsce na ziemi i, być może, szukać nowego. Badasz nowe miejsca, zakochujesz się w nich, lub rozczarowujesz aż w końcu - bach! Nagle, w mniej lub bardziej spodziewanej lokacji czujesz, że chyba tu przynależysz. Podchodzisz do tego ostrożnie, bo w końcu w tylu miejscach Ci się już podobało i nie chcesz wyciągać pochopnych wniosków. Jednak czasami okazuje się, że czas upływa, stempli w paszporcie coraz więcej a serce dalej ciągnie do tego jednego punktu na mapie. Wow! Możliwe, że właśnie odnalazłeś swoje miejsce. A czasami orientujesz się, że Twój dom na świecie to nadal to miejsce, w którym pierwszy raz spakowałeś walizkę i wyruszyłeś w podróż. I to również jest piękne! Podróże uczą, że świat stoi otworem i to Ty decydujesz, gdzie przynależysz.

12. To, że gdzieś jest "fajnie" nie znaczy, że czas się przeprowadzać
Szukać swojego miejsca można, ale bądźmy ostrożni w osądach! Będąc turystą, czy spędzając urlopy poza granicami kraju, niejednokrotnie w głowie może pojawiać się myśl "Jak tu dobrze, lepiej niż u nas! Lubię ten kraj, mógłbym tu mieszkać!"  Ze zbyt dużą łatwością oceniamy, że gdzieś jest lepiej. Trawnik u sąsiada jest zawsze bardziej zielony. Szczególnie jeśli w trakcie krótkiego pobytu smażymy się na słońcu, popijamy kolorowe drinki, a nasze wydatki ograniczają się do jedzenia, pamiątek i umilania sobie czasu. Nie da się ocenić tego, jak żyje się w kraju po wakacyjnym wypadzie. W jednych miejscach mieszkałam przez trzy miesiące, w Paryżu zbierze się już sześć, zaraz trochę więcej, a nadal uczę się, oceniam, zbieram plusy i minusy rozważając, czy przeprowadzka to dobra decyzja. Bardzo podobało mi się w Malezji, ale nie widzę tam swojego życia. To samo mogę powiedzieć o Nowym Jorku, Pradze czy innych miejscach w którym pobyłam tylko na chwilę, a które wspominam jako świetne. Wszędzie jest polityka, wszędzie są podatki, wszędzie trzeba zarządzać pieniędzmi aby się utrzymać i każdy kraj boryka się z innymi problemami, których jako turyści zupełnie nie znamy. Nie zatrzymuję Cię przed przeniesieniem swojego życia w inne miejsce, jednak najpierw warto zastanowić się, czy u nas rzeczywiście jest aż tak źle.



13. Podróżując stajesz się sobą
Gdy podróżujesz w nowe miejsce, nikt nie ma jeszcze opinii na temat tego, jak zachowujesz się w pewnych sytuacjach, jak się wypowiadasz, ubierasz czy robisz cokolwiek, co w Twoim środowisku jest już dla Ciebie jakoś określone. A fakt, że zachowujesz się w jakiś utarty dla siebie wcześniej sposób, nie znaczy, że nie czułbyś się lepiej, zmieniając go, gdybyś miał na to odwagę. Opuszczając swoje środowisko, poznasz ludzi, których zachowanie, kultura, ubiór, wartości czy moralność będą różniły się od tych, w których się wychowałeś i żyłeś. A Ty, poznając inny sposób życia, być może odkryjesz, że jest on bardziej zgodny z tym co czujesz, co myślisz i jak chcesz żyć. Że te "nowe" wartości, które ktoś Ci przedstawił, tak naprawdę zdecydowanie bardziej Ci odpowiadają, i żyjąc zgodnie z nimi dopiero czujesz się sobą. Nie martwisz się jak ktoś oceni tę zmianę, co o Tobie pomyśli - żyjesz jak chcesz!

14. Niektóre rzeczy przychodzą po to, żeby przeminąć

"and it came to pass - i  nadeszło aby przeminąć"

Bardzo lubię ten cytat. Nie nadeszło po to, aby pozostać. Przyszło, przeminęło, coś z tego wyciągnęliśmy i życie leci dalej! Podróżowanie ma to do siebie, że wiele rzeczy "mamy" tylko na chwilę. Początkowo wszystkie rozłąki z ludźmi którym dałam kawałek serca i z miejscami w których taki kawałek serca zostawiłam, były dla mnie śmiesznie bolesne. Z jednej strony rozpierała mnie ekscytacja nową przygodą czy nowym miejsce, z drugiej jednak dołowała mnie myśl o opuszczenia tego, w którym jestem - nie chciałam aby coś, co było dobre się kończyło, a w jakiś absurdalny sposób miałam poczucie, że właśnie się kończy. Podróżowanie to wiele rozstań. Uczysz się je lepiej znosić, bo rozłąka staje się codziennością. Z czasem nauczyłam się, że tak to już wygląda. Coś przyszło, żeby przeminąć i cała sztuka polega na docenianiu tych krótkich, wzbogacających nas w pewien sposób chwil, ludzi, wspomnień. Myślę, że to fajny, zdrowy sposób patrzenia na życie.

15. See you! zamiast Goodbye
W mojej branży "ludzi podróżujących", mamy nawyk mówienia "see you soon/somewhere" zamiast "goodbye", gdy nadchodzi dzień rozłąki. Podróżowanie nauczyło mnie, że żadna odległość nie jest granicą i chociaż czasami niektóre sytuacje wydają się nieprawdopodobne, zawsze masz szansę spotkać się z ludźmi, których poznałeś na końcu świata i wrócić do miejsc w których się zakochałeś. W trakcie tego roku bez wspólnego planowania wylądowałam z przyjaciółką (poznaną w drodze) w trzech różnych miejscach na ziemi i to nie na jednym kontynencie! A w trakcie wielogodzinnej przesiadki między lotami spotkałam dawno niewidzianego kumpla, który też wracał z podróży. Nie ma co się żegnać! Świat jest mniejszy niż się wydaje.




16. Nie chcesz przestać podróżować
A im dłużej podróżujesz, tym trudniej jest powiedzieć stop. Wierzę, że niejednokrotnie słyszałeś określenie "travel bug" - jak już raz Cię ugryzie, chorujesz przez całe życie. A jedynym lekarstwem jest ponowne wyruszenie w drogę. Jeżeli ktoś wie, jak na dobre przestać podróżować i nie czuć nostalgii, że coś wspaniałego już przeminęło - proszę o kontakt! Póki co wychodzę z założenia, że gdy zaczniesz podróżować, nie możesz przestać. Chcesz się przemieszczać, pozostawać w ruchu, odkrywać nowe miejsca, kultury, ludzi! Każdy powrót do domu wydaję się być fajny na chwilę. Gdy tylko poczujesz, że wracasz do starej rutyny a gdzieś tam płoną ogniska, szumią oceany i kokosy spadają z drzew - od razu chcesz się spakować i ruszyć dalej. Najlepiej tego samego dnia. Po każdym powrocie do domu już po dwóch tygodniach czułam, że czas w drogę. Że siedzenie w miejscu w jakiś dziwny sposób powoli zabija moją codzienną spontaniczność i głód przygody.


17. Podróżowanie nie zawsze jest komfortowe 
Życie w podróży dla tych, którzy sami go jeszcze nie spróbowali wydaje być się wieczną sielanką. Oczywiście - możliwość zobaczenia kawałka świata to jak spełnienie snu, jednak nie zawsze jest kolorowo. Czasami śpi się na lotniskach, czasami hostel to ruina, czasem w mieszkaniu więcej robactwa niż mieszkańców w budynku. Nie na każdym łóżku się wyśpisz, nie każdym posiłkiem zaspokoisz głód. Zdarzy się, że ktoś Cię okradnie, ktoś oszuka, zatrujesz się czymś, zabraknie  Ci pieniędzy, nie zdążysz na autobus i spędzisz długi czas próbując złapać stopa. Aby nie przeciągać - niektóre miejsca nas rozczarują, niektórzy ludzie skrzywdzą a niektóre sytuacje przerosną. Podróżowanie nie zawsze jest komfortowe. Przez rok przyszło mi mieszkać w różnych warunkach i radzić sobie w różnych trudnych sytuacjach, jednak przez pryzmat czasu - nie są to pierwsze rzeczy które wspominam. O ile nie zabookowałeś wakacji all inclusive w pięknym kurorcie, istnieje prawdopodobieństwo, że jakiś element Twojej podróży nieco odbiegnie od idealnego obrazu. Podróżowanie nie zawsze jest komfortowe, ale czasami ten dyskomfort w pewien sposób dodaje smaku podróży. I może być źródłem najlepszych historii opowiedzianych po powrocie!

18. Życie w podróży to ciągła tęsknota
Na początku tęsknisz za domem i najbliższymi. Właściwie - za tym tęsknisz cały czas, to jak bardzo to kwestia tego jak długo jesteś w podróży i jak dobrze, lub źle jest Ci w miejscu, w którym aktualnie przebywasz. Ale jeśli jest dobrze i zakochujesz się w miejscach i ludziach na drugim końcu świata, to gdy tylko przyjdzie Ci wrócić do domu, lub  przenieść się do innej lokacji, cała Twoja tęsknota zostanie przetransferowana na tych ludzi, których znałeś tak krótko i na te miejsca, które ledwo odkryłeś. I tak w kółko. A zresztą, jeśli przestaniesz podróżować - tęsknisz za podróżami!

19. Ludzie są dobrzy i pomocni
Od dziecka uczy się nas, aby nie ufać nieznajomym. My jako dorośli jesteśmy bardzo ostrożni i nieufni jeżeli chodzi o intencje obcych. W wiadomościach naokoło trąbi się o złych rzeczach, co kto komu zrobił, jak kogoś skrzywdził. Łatwo jest z góry skazać gatunek "na straty". Podróżując, niekoniecznie samotnie, znajdziesz się w wielu sytuacjach, w których będziesz polegał na pomocy zupełnie obcych ludzi. I Ci obcy mogą Cię przenocować, przewieźć, czy nakarmić. Nierzadko nie będą mówić po angielsku i cała komunikacja będzie opierała się głównie na gestykulowaniu. I wiecie co? Ci ludzie mimo wszystko nadal będą starali się Ci pomóc. Nie chcę mówić, że nie ma złych ludzi i bezgraniczna ufność i nieostrożność nie jest mądra, jednak pokłady życzliwości którymi obdarzono mnie w tym roku i wszystkie pomocne dłonie które do mnie wyciągnięto wzmocniły moją opinie o tym, że ludzie po prostu są dobrzy.

20. Powroty do domu są ważne
Podróżowanie jest wspaniałe, ciągłe przemieszczanie się z kraju do kraju i poznawanie obcych kultur jest niezwykłym doświadczeniem, jednak powroty do domu również są istotnym elementem. To jak często musisz wracać zależy od Ciebie - niektórzy wracają po kilku tygodniach, inni miesiącach czy latach. Powrót do domu to dobry moment aby na chwilę odsapnąć od życia w drodze i emocji które mogą temu towarzyszyć, znaleźć chwilę czasu aby na spokojnie zaplanować kolejne wyprawy, być może zarobić na nie więcej pieniędzy (nie oszukujmy się, że można podróżować za darmo). A przede wszystkim aby zobaczyć się z najbliższymi! No i aby wyspać się we własnym łóżku. Nic nie pobija pierwszej nocy we własnym łóżku po długiej nieobecności w domu!


poniedziałek, 9 stycznia 2017

Czego nauczyłam się w trakcie roku na walizkach? cz. I

Sandra

Rok 2016 dla mnie był zdecydowanie rokiem "na walizkach" -  wreszcie zaczęłam spełniać swoje marzenie o podróżowaniu na pełen etat i chociaż spędziłam prawie 50 tysięcy kilometrów w drodze nadal mi mało! (Jeśli chodzi o podróże, mój głód chyba nigdy nie zostanie nasycony) To był rok który rozpoczął się niespodziewaną przygodą i zaskakiwał mnie aż do ostatniego miesiąca. Podczas tego czasu największą wartością byli ludzie których poznałam, wspomnienia które z nimi stworzyłam i wszystkie lekcje które dostałam.

A tych było sporo! Możliwość spędzenia prawie dwunastu miesięcy poza domem w najróżniejszych zakątkach świata to wyjątkowa szkoła życia. Z okazji Nowego Roku postanowiłam zebrać kilka refleksji odnoszących się głównie do samego podróżowania i podzielić się nimi z wami. Czego nauczyłam się o podróżach?

1. Nie ma czegoś takiego jak "must see"
Ten kto nigdy nie zerknął do przewodnika, bądź nie wkilkał w google "co warto zobaczyć w..." przed podróżą, niech pierwszy rzuci kamień! Rzeczywiście - sprawdzanie tego, co jest warte odwiedzenia, to dobry pomysł. Sama często korzystam z takiej formy dokształcenia się przed podróżą, ale nie warto wpadać w pułapkę rzeczy "które musisz zobaczyć" - nic nie musisz! Większość przewodników opływa w hasła typu:
Musisz zobaczyć wieżę Eiffla w Paryżu!
Big Ben to punkt obowiązkowy podczas wycieczki do Londynu!
A jeżeli podczas wycieczki do NY pominąłeś Time Square, to już w ogóle płoń na stosie. Ja Time Square nie lubię i zawsze gdy musiałam przeciąć tę ulicę w pośpiechu, tłum doprowadzał mnie do białej gorączki. Większość z nas przed podróżą przegląda blogi i strony w poszukiwaniu informacji o tym, co może zaoferować nam dane miejsce. To oczywiste! Skoro inwestujemy swój czas i pieniądze w podróż, chcemy z niej jak najwięcej wyciągnąć. Ale to jak będzie wyglądała Twoja wycieczka, jakie punkty się w niej znajdą i co jest dla Ciebie cenne - zależy tylko do Ciebie. I jeżeli w ogóle nie obchodzi Cię Luwr, Koloseum czy inne "must see" - nie marnuj na to swojego czasu tylko dlatego, że  ktoś napisał "trzeba".

2. Nabywasz wiele cech przydatnych w życiu prywatnym i zawodowym
Podróżowanie sprawia, że umiejętniej radzimy sobie w nagłych, stresujących sytuacjach - ilość milszych i tych zdecydowanie mniej miłych okoliczności, w których się znaleźliśmy podczas podróży, nauczyła nas, że z każdego bagna da się wyjść, a każdy dramat rozwiązać. Dużo lepiej radzimy sobie z "małymi" problemami, które potencjalnie mogą być bardziej stresujące dla osób, nie mających z nimi nigdy styczności. Będąc zdanymi na siebie, stajemy się zaradni, bardziej zorganizowani i odpowiedzialni - takie ekspresowe dorastanie. Szybko się adaptujemy, jesteśmy bardziej elastyczni, entuzjastyczni wobec nowych rzeczy, nie boimy się zmian i jesteśmy otwarci na ludzi. To fajne cechy! Mogę Cię zapewnić, że prócz ogólnej przydatności w życiu, wykazując się nimi zapunktujesz u potencjalnego pracodawcy.


3. Nie każde miejsce spełnia nasze oczekiwania
Słyszeliście o "syndromie paryskim"?

Syndrom paryski – dolegliwość występująca u turystów, najczęściej japońskich, którzy odwiedzając Paryż odkrywają, że miasto nie spełnia ich oczekiwań, a ich wymarzony czy znany z mediów obraz Paryża różni się w znaczący sposób od rzeczywistości.  ~ wikipedia

Moim największym marzeniem gdy byłam nastolatką (później znacznie się to zmieniło) był Nowy Jork. Przez lata chłonęłam stereotypy, wzniosłe hasła i piękne kadry z filmów. Cały ten szał sprawił, że nie nigdy nie widząc miasta na własne oczy, byłam pewna, że je POKOCHAM. Aż w końcu udało mi się tam polecieć. Jeszcze w samolocie trzęsłam się z ekscytacji i, rzeczywiście, przez pierwsze dwa dni wszystko było wow! Ale później? ... już nic. Spodziewałam się czegoś więcej, wiele więcej. Miałam ogromne oczekiwania. Niestety nie każde miejsce jest w stanie sprostać tym oczekiwaniom, które kreujemy sobie przed podróżą. A im bardziej wytwarzamy w głowie konkretny obraz jakiegoś miejsca, tym bardziej możemy być rozczarowani. ALE! Mimo tych niewielkich (czy ciut większych) rozczarowań dalej możemy cieszyć się miejscem które odwiedzamy, uczyć się i poznawać jego kulturę - bo podróż do żadnej destynacji nie jest bezsensowna!

4. Znajomość tylko i aż jednego języka obcego to za mało
Im więcej podróżujesz, tym częściej zdajesz sobie sprawę z tego, że angielski to jednak za mało. Choć z jego znajomością na spokojnie możesz zwiedzać świat, umiejętność posługiwania się innymi językami obcymi otwiera zupełnie nowe możliwości i pozwala doświadczyć podróży w inny, nieco bogatszy sposób. Ty czujesz się bardziej "wgryziony" w miejsce które odkrywasz, a miejscowi reagują na Twoją osobę nieco pozytywniej. Za każdym razem gdy w Paryżu staram się komunikować moim "Kali-próbować-mówić" francuskim, mam wrażenie, że Francuzi są zdecydowanie przyjaźniejsi. Dodatkowo żyjąc w drodze otaczasz się obcymi językami. Nowe słowa są na znakach informacyjnych, produktach spożywczych, w radiu i rozmowach ludzi siedzących obok w metrze. Nie zauważając tego, w jakimś stopniu chłoniesz tą wiedzę - i chcesz więcej!



5. Podróżując nie uciekniesz od problemów
Szczególnie tych wewnętrznych. Uciekać możesz co najwyżej od rutyny, nudy, z negatywnego środowiska czy w poszukiwaniu lepszej pracy, życia lub wrażeń. Nie wpadaj w pułapkę ucieczki (bo tak można nazwać tę "podróż") dlatego, że zupełnie z czymś sobie nie radzisz, lub jesteś zmęczony psychicznie. Mogę zapewnić, że problemy dogonią Cię w ekspresowym tempie. I odczujesz je jeszcze intensywniej niż w domu, wśród rodziny i przyjaciół na których wsparcie często można liczyć. Jeżeli jest źle, należy podróżować do domu, czy do psychologa - nie w nieznane, gdzie prócz tych problemów które ze sobą nosisz, dojdą kolejne, związane z podróżą.

6. Stajesz się podatniejszy na nowe przyjaźnie, miłości
Zwłaszcza jeśli podróżujesz samotnie! Żyjąc w drodze spotkasz wiele osób, a niektóre z nich na dłużej zagoszczą w Twoim sercu. Będąc daleko od domu, od rodziny i przyjaciół, a nadal zmagając się z radościami i smuteczkami dnia codziennego, dużo szybciej angażujesz się w nowe znajomości. Obcy bardzo szybko stają się bliżsi, a my, trochę osamotnieni na obczyźnie jesteśmy podatni na wszelkie uczucia. Niektóre z tych znajomości po powrocie do domu kończą się równie intensywnie i szybko, co się zaczęły, co czasami łamie nam później serce, jednak w wielu przypadkach Ci ludzie którzy okazali się przyjaciółmi hen daleko, pozostają nimi nawet gdy dzieli was duży dystans.

7. Więcej wiedzy, mniej ignorancji
Powtórzę utarte już zdanie "podróże kształcą", czy raczej jak to uzupełnia Jacek Walkiewicz - tych wykształconych. Jeżeli w drogę wyruszasz z otwartym umysłem i prócz zrobienia ładnej foty na fejsa chcesz chłonąć wszystko, co oferują nowe miejsca - kulturę, historię, obyczaje - z każdej podróży wrócisz wzbogacony o ogromny zapas wiedzy. Takiej, która zostanie w głowie na długo. Dużo dłużej niż sucha teoria z podręczników. Dodatkowo prawdopodobnie wyzbędziesz się stereotypów, nieuzasadnionej nienawiści i ignorancji - na to co piękne, ale też niewłaściwe wokół nas.



8. Warto rozmawiać z lokalnymi!
I zadawać im pytania! Jak najwięcej pytań! Z otwartością względem turystów bywa naprawdę różnie - co kraj, to inni ludzie, a tych też nie ma co generalizować. Ogółem jednak miejscowi chętnie dzielą się swoją wiedzą z obcokrajowcami, którzy rzeczywiście wykazują chęć w dowiedzeniu się czegoś więcej. A wiedza ta jest na wagę złota! W Indonezji przy praktycznie każdej rozmowie zarzucałam ludzi pytaniami. O sposób życia, kulturę czy religię - które były tak różne i o których właściwie nie miałam zielonego pojęcia. Wielu zachowań nie rozumiałam - więc pytałam! Nawet gdy pytania poruszały nieco kontrowersyjne tematy, na wszystkie dostałam odpowiedź.
Kolejnym razem ruszając w podróż, zamiast wciskać nos w papierowy przewodnik, schowaj go do torby i spróbuj porozmawiać z mieszkańcami miejsca które odkrywasz. Zapewniam Cię, że na pewno mają coś ciekawego do powiedzenia.

9. Podróżowanie solo nie jest takie straszne
Rozmawiając ze znajomymi zauważyłam, że wiele osób z niechęcią myśli o podróżach solo. Na myśl o wyprawie w pojedynkę nie czujemy się zbyt bezpiecznie, obawiamy się, że nie będziemy się dobrze bawić czy też nie poradzimy sobie. Uważam, że każdy chociaż raz powinien spróbować samotnej podróży, to zupełnie inne doświadczenie, niż zwiedzanie świata z partnerem lub w grupie. Po prostu. Bardziej skupiasz się na tym co jest dookoła Ciebie, nie jesteś od nikogo zależny, sam zarządzasz swoim czasem. Polegając tylko na sobie, bardzo szybko uczysz się jak radzić sobie w różnych sytuacjach, również tych kryzysowych. Nie masz pod ręką kumpla, którego możesz szturchnąć pod ramię, żeby coś załatwił "bo ogarnie to lepiej", "bo ty nie wiesz co zrobić", "bo ty nie znasz tak dobrze języka", "bo ty się wstydzisz" i jeszcze więcej bo, bo, bo. Za to często masz dookoła siebie ludzi, którzy służą pomocą!

10. A podróżując samotnie wcale nie musisz być sam/a
Brzmi trochę bez sensu? Jeżeli wyruszasz w samotną podróż, nie łudź się, że przez cały ten czas będziesz cieszyć się tylko swoim towarzystwem. No, chyba że wybierasz się na wyprawę w dzicz, jednak zawsze istnieje prawdopodobieństwo, że jakiś podróżnik obrał podobny szlak.
Kiedy podróżujemy solo poznajemy ludzi w dużo szybszym tempie, niż podróżując z grupą znajomych. Ja stwierdzę, że człowiek to "zwierzę stadne" i prędzej czy później potrzebuje towarzystwa drugiej osoby, a gdy nie jest ono zapewnione z góry, staje się dużo bardziej otwarty na nowe znajomości. Zwiedzając samotnie Nowy Jork poznałam studenta z Danii, z którym później zwiedziłam pół miasta, pod koniec dnia czując się, jakbym rozmawiała z dobrym kumplem. Raz nieznajoma dziewczyna zagaiła mnie, gdy karmiłam gołębie w Paryżu, ktoś inny zaczął rozmowę od narzekania na pobliskie muzeum, czy spóźniający się pociąg. Na Bali zakumplowałam się z surferami, a gdzieś podczas nocnej wspinaczki na wulkan - z rosyjską parą turystów odbywających podróż poślubną. W tym roku zdarzyło mi się podróżować solo - ale nigdy nie byłam samotna.

To jedna z moich ulubionych części podróżowania - wszyscy ludzie których spotykasz na swojej drodze. Jednych na dzień, innych na tydzień, a z niektórymi możesz zostać w kontakcie przez miesiące czy lata. Warto być otwartym!

Ciekawskich zapraszam do dalszej lektury i zapoznania się z drugą częścią listy 20 lekcji wyciągniętych z życia w podróży.